|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Minister Wojciech Kolarski w Radiu Kraków: Prezydent chce włączyć wszystkich Polaków w świętowanie stulecia odzyskania niepodległości

Stulecie odzyskania niepodległości pozwoli Polakom skonfrontować się ze swoją przeszłością, ze swoją historią. To będzie moment namysłu, czym jest dla nas wolne, niepodległe państwo, czym jest polska kultura i polskość w ogóle – mówił na antenie Radia Kraków Wojciech Kolarski, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, który był gościem Macieja Zdziarskiego w programie „Oko w oko” w poniedziałek, 12 czerwca.

Posłuchaj rozmowy Macieja Zdziarskiego z Wojciechem Kolarskim

fot: M.Bartkowicz

Wojciech Kolarski podkreślił, że celem przyszłorocznych obchodów powinno być wytworzenie oddolnego ruchu społecznego i włączenie wszystkich Polaków w świętowanie niepodległości. – Polska potrzebuje pamięci o swoich bohaterach, odwołania do swojej chwalebnej historii, do wielkich tradycji – stwierdził minister.

Gość Radia Kraków opowiedział o najważniejszych elementach polityki historycznej prezydenta Andrzeja Dudy, w tym o szczególnym znaczeniu stosunków polsko-żydowskich. Zagładę Żydów dokonaną przez Niemców na polskich ziemiach poprzedził kilkusetletni okres rozkwitu żydowskiej kultury na tym terenie. – Prezydent pokazuje, że polska historia jest historią współistnienia wielu narodów – podkreślał Wojciech Kolarski. – To historia wolności, w której dobrze widać, że polskość była czymś niezwykle atrakcyjnym – do polskości dołączali inni właśnie ze względu na ideę wolności. Doskonałym tego przykładem jest historia polskich Żydów.

Minister Kolarski odniósł się także do nowej inicjatywy prezydenta, by w przyszłym roku, w dniu obchodów stulecia niepodległości, przeprowadzić referendum konstytucyjne. Gość Radia Kraków tłumaczył, że po 20 latach obowiązywania obecnej konstytucji widać jej braki i fakt, że była tworzona w innej rzeczywistości historycznej. – Prezydent proponuje wyjście poza walkę obozów politycznych, przeprowadzenie referendum ustrojowego, które pozwoli na oddanie głosu wszystkim Polakom – stwierdził Wojciech Kolarski.

Zapis rozmowy Macieja Zdziarskiego z Wojciechem Kolarskim, podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Maciej Zdziarski: Dziś naszym gościem jest Wojciech Kolarski, minister w Kancelarii Prezydenta. Przyniosłem na nasze spotkanie książkę Wojciecha Albińskiego Antylopa szuka myśliwego. Domyśla się pan dlaczego?

Wojciech Kolarski: Domyślam się, że przed rozmową zrobił pan dogłębny research! Bardzo lubię pisarstwo Wojciecha Albińskiego.

W 2013 roku, udzielając wywiadu Robertowi Mazurkowi, przywołał tytuł wspomnianego opowiadania i powiedział, że czasem polityk szuka wyborców, a czasem wyborcy szukają swojego polityka. W ten sposób zachwalał pan Andrzeja Dudę, wówczas mało znanego posła.

Pamiętam ten wywiad, ale nie skojarzyłem, że powołałem się wtedy na tytuł tego znakomitego zbioru opowiadań Wojciecha Albińskiego.

Tłumaczył pan Robertowi Mazurkowi, że są politycy, których ludzie znajdują, i tak zachwalał pan Andrzeja Dudę. Można powiedzieć, że była to profetyczna opowieść, bo dwa lata później pański szef został prezydentem Rzeczpospolitej.

Rzeczywiście, kiedy prezes Jarosław Kaczyński w sali „Sokoła”, tutaj niedaleko, w Krakowie, ogłosił, że to poseł do Parlamentu Europejskiego Andrzej Duda będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta...

Było to 11 listopada 2014 roku.

…tak, to wtedy poseł Andrzej Duda był znanym w Krakowie, w Małopolsce, ale szerzej słabo rozpoznawalnym politykiem. Ja bym sobie jednak nie przypisywał wielkich zdolności profetycznych, choć posła Andrzeja Dudę znałem jeszcze z czasów, kiedy byliśmy razem harcerzami, z czasów licealnych. Również na studiach się spotykaliśmy, mieliśmy ten sam krąg znajomych, tak że nasze ścieżki stale się przecinały i potem zaczęliśmy współpracować.

Czy harcerz Andrzej Duda dobrze się zapowiadał?

Przez cały ten czas byłem przekonany, że to jest wielka indywidualność. Polityka jest domeną przywództwa. Andrzej Duda miał takie cechy i kiedy podjąłem się współpracy z nim, a potem rozpocząłem pracę w jego biurze poselskim, wiedziałem, że dużo osiągnie w polskiej polityce. Nie miałem co do tego żadnych wątpliwości ze względu na jego cechy charakteru, na jego pracowitość, determinację, stawiane sobie cele i dążenie do ich osiągnięcia. W połączeniu z autentyczną skromnością, z wielką empatią, zjednywało mu to sympatię i powodowało, że ludzie, przyjaciele, znajomi, ale też wyborcy gromadzili się wokół niego.

Czym jako podsekretarz stanu zajmuje się pan w Kancelarii Prezydenta?

Odpowiadam za politykę historyczną, za sprawy dziedzictwa narodowego, sprawy kultury.

Co jest fundamentem polityki historycznej, którą proponuje Andrzej Duda?

Fundamentalne wydarzenie stanowi stulecie odzyskania niepodległości, które będziemy obchodzić w przyszłym roku. Polacy będą mogli nie tylko przypomnieć sobie o tym wielkim wydarzeniu, ale też skonfrontować się ze swoją przeszłością, ze swoją historią – z polskością jako taką. To będzie moment namysłu, czym jest dla nas wolne, niepodległe państwo, czym jest polska kultura i polskość w ogóle.

Łatwo sobie wyobrazić obchody stulecia niepodległości jako zbiorowe śpiewanie piosenek legionowych i wspominanie marszałka Piłsudskiego. Ale rozumiem, że nie o to chodzi?

Raczej nie tylko o to chodzi – bo to też jest ważne. Warto śpiewać piosenki, warto wspominać marszałka Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Daszyńskiego – ojców naszej niepodległości. Ale myślę, że to, co najważniejsze, to wytworzenie pewnego ruchu społecznego, który nabierze oddolnego, obywatelskiego charakteru, tak by Polacy włączyli się w obchody, samemu je kreując i współtworząc. Mam na myśli włączanie lokalnych historii związanych z wydarzeniami sprzed stu lat w ogólnopolskie obchody stulecia odzyskania niepodległości. To uczyniłoby lokalne historie częścią wielkiej historii polskiej wolności i to jest kolejny ważny element polityki historycznej prezydenta.

To będę pytał dalej o tę politykę. Bo z jednej strony mamy do czynienia z wyjątkowym zainteresowaniem żołnierzami wyklętymi, z drugiej strony istnieje problem z oceną tego, czy wszystko w PRL-u było złe – odnosił się do tego sam prezydent podczas ostatniego wyjazdu na Pomorze Zachodnie. Czy są proste odpowiedzi na te pytania, a jeśli ich nie ma, to czy powinniśmy ich szukać?

Historia w ogóle jest materią bardzo skomplikowaną, przedmiotem debat historyków, ale i Polaków. Polacy dyskutują, bo są bardzo zanurzeni w historii. Istnieją jednak takie punkty, które łączą wszystkich. Jakkolwiek zabrzmi to banalnie, to właśnie niepodległość naszego państwa jest tym, co nas łączy. Podobnie różne tradycje i orientacje polityczne spotkały się w momencie niepodległości, bo przecież drogi do niepodległości były różne.

Tylko że długo to nie potrwało – do ’26 roku. Później wszystkie polskie spory wypłynęły na powierzchnię i do dzisiaj sprzeczamy się o marszałka Piłsudskiego, który jest ikoną odzyskania niepodległości, ale i sprawcą przewrotu majowego.

I bardzo dobrze, że się sprzeczamy, bo tym samym historia jest historią żywą. To żywe doświadczenie służy nam, Polakom, i obecnie, w 2017 roku, pozwala nam odpowiadać na wyzwania, które stoją przed nami dzisiaj i które czekają nas w przyszłości. Z całą pewnością fundamentalnym doświadczeniem dla Polaków jest właśnie doświadczenie braku własnego państwa. Widzimy, że bez własnego państwa nasze zbiorowe ambicje są nie do zrealizowania.

A symbolem tego jest rok 1918. A jeśli chodzi o współczesną historię, wydaje się, że prezydent bardzo świadomie i aktywnie nazywa różne zjawiska w polskiej historii i je wartościuje. Taki charakter miała jego wizyta na uroczystości jubileuszu czterdziestolecia Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie.

Pan prezydent przykłada wielką wagę do historii polskiej wolności z czasów walki o wolną Polskę w PRL-u.

To było poruszające, kiedy Andrzej Duda mówił, że jako pięciolatek miał wspomnienia roku ’77 w Krakowie po śmierci Pyjasa.

Tak, bo akurat to wydarzenie łączyło się z osobistą historią prezydenta Andrzeja Dudy i ludzi jego pokolenia. Ale myślę, że to, co jest wspólne dla takich uroczystości jak czterdziestolecie SKS-u, czterdziestolecie założenia Komitetu Obrony Robotników czy nadchodzące uhonorowanie działaczy Solidarności Walczącej, które odbędzie się 21 czerwca, to taka spóźniona radość z odrzucenia komunizmu. Mam głębokie przekonanie – a myślę, że to przekonanie podziela wielu Polaków – że lata 90. były czasem zadziwiającego zawstydzenia. Historia „Solidarności” nie była postrzegana jako historia chwalebna, ale jako historia, która zakończyła się w ’89 roku. Wtedy rozpoczął się nowy etap, a to, co było wcześniej, stanowiło raczej problem i kłopot.

„Styropian” – jak zaczęto wtedy mówić. Coś, o czym nie wypada wspominać, bo wszystko jest już zupełnie inne.

Tak, to było coś, o czym nie wypada mówić. Nie wypadało chociażby przypominać o swoim kombatanctwie, ale też odwoływać się do historii, do tradycji, do historii polskiej wolności – to wszystko miało rzekomo stanowić problem dla polskiej modernizacji. Dzisiaj widzimy, jakie fatalne skutki to przyniosło, jak bardzo wolna Polska potrzebuje pamięci o swoich bohaterach, odwołania do swojej chwalebnej historii, do wielkich tradycji. Historia „Solidarności”, oporu wobec komunizmu, jest ważną częścią współczesnej historii. Dzisiejsza Polska wyrasta z tamtego doświadczenia. Prezydent, oddając hołd i cześć uczestnikom opozycji komunistycznej, odwołuje się właśnie do tej tradycji polskiej wolności.

Porozmawiajmy o relacjach polsko-żydowskich, dla których wcześniej prezydent Lech Kaczyński, a dziś Andrzej Duda sporo robili. „Rzeczpospolita Przyjaciół” to jest chyba słabo zauważalny, choć bardzo ważny element przesłania prezydentury Andrzeja Dudy.

Bardzo dziękuję, że użył pan tego określenia – Rzeczpospolita Przyjaciół – które do obiegu publicznego wprowadził prezydent Andrzej Duda. Ten termin oddaje sens wizji polskiej historii, której częścią jest również historia polskich Żydów.

Podkreślał to prezydent, odwiedzając czy to Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, czy Muzeum POLIN.

Prezydent pokazuje, że polska historia jest historią współistnienia wielu narodów. To historia wolności, w której dobrze widać, że polskość była czymś niezwykle atrakcyjnym – do polskości dołączali inni właśnie ze względu na ideę wolności. Doskonałym tego przykładem jest historia polskich Żydów. Pan prezydent zwiedzał Muzeum POLIN, które powstało z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego jeszcze w czasach, kiedy był prezydentem Warszawy. W tej chwili jest to miejsce często odwiedzane przez turystów z zagranicy. Dzięki niemu Polacy mogą pokazać, że historia polskich Żydów to jest historia kilkusetletniego okresu rozkwitu kultury żydowskiej na ziemiach Polski, które były nazywane właśnie „Polin”, czyli bezpieczne miejsce – miejsce, w którym można odpocząć. I to jest ważne dla nas, nawet nie w kontekście relacji polsko-żydowskich, ile po prostu dla nas, Polaków.

Historie ludzi, którzy ryzykowali życie, aby przechowywać Żydów – za co na terenie okupowanej Polski groziła kara śmierci – słabo przebijają się w obiegu międzynarodowym. Czy prezydent i państwo, jego współpracownicy, zastanawiacie się i próbujecie coś robić w sprawie wzmocnienia tej polskiej narracji w międzynarodowej debacie publicznej?

Myślę, że relacje polsko-żydowskie i tragedia Holocaustu są szczególne dla międzynarodowej opinii publicznej. O Holocauście zawsze mówi się w sposób wyjątkowy. Niestety widać, jak bardzo Polska zapomniała o swojej przeszłości, o tym, że przeszłość jest również częścią racji stanu. Efektem tego zaniedbania jest kojarzenie przez wiele osób w Zachodniej Europie czy w Stanach Zjednoczonych, że Polska stanowi miejsce Zagłady.

Bo w sensie geograficznym obóz Auschwitz, odwiedzany przez miliony turystów, znajduje się na dzisiejszych ziemiach polskich.

Tak, niestety niemiecka machina Zagłady stworzyła obozy śmierci, w których dokonywano eksterminacji narodu żydowskiego na terenie okupowanej Polski w czasie drugiej wojny światowej. I ten fakt w połączeniu z pewną zmianą narracji historycznej, sugerującą że to nie Niemcy, ale jacyś „naziści” byli budowniczymi machiny śmierci, to wszystko razem wzięte sprawia, że w ostatnich dekadach Polsce stawia się haniebne zarzuty.

Ale co z tym zrobić? Jak nawiązać do wielkich narracji historycznych, które funkcjonują w międzynarodowej opinii publicznej? Izrael w dużej mierze odwołuje się Holocaustu, legitymizując całą swoją politykę, państwowość. Z kolei Niemcy próbują niezwykle subtelnie wygumkować pewną część swojej historii. W efekcie dzisiaj po wielekroć Polska musi reagować na sformułowania „polskie obozy śmierci” pojawiające się w mediach zachodnich. Czy mamy jakiś polityczny plan, który pomógłby odwrócić tę nieszczęśliwą i całkowicie niezasłużoną sytuację?

Trzeba wspomnieć o trzech rzeczach. Po pierwsze Polska traktuje wreszcie historię jako element polityki prowadzonej przez państwo, a zatem również kwestie prawdy o drugiej wojnie światowej, o Holocauście, o prawdziwej roli Polaków w ratowaniu Żydów, o tym, jak naprawdę wyglądał stosunek Polskiego Państwa Podziemnego do kwestii Zagłady, jakie było zachowanie rządu londyńskiego. To są kwestie polityki pamięci.

Po drugie toczymy walkę z krzywdzącymi Polskę określeniami pojawiającymi się w zachodnich mediach, które są nie do przyjęcia. To jest przedmiot aktywności wielu organizacji obywatelskich i troski oraz interwencji przedstawicieli państwa polskiego na przykład w misjach dyplomatycznych.

A po trzecie pokazujemy, jak wyglądała historia polskich Żydów. Wyjaśniamy, że nie można jej sprowadzać wyłącznie do tego najtragiczniejszego okresu kilku lat Holocaustu, czyli okresu, kiedy to na polską ziemię hitlerowscy Niemcy przynieśli machinę Zagłady. To jest dramatyczny okres, który kończy kilka wieków rozkwitu kultury żydowskiej w Polsce.

Prezydent Andrzej Duda w czasie wizyty w Izraelu, w czasie swojego wykładu w Centrum Begina, przypominał o wielkim wkładzie przedstawicieli społeczności żydowskiej w walkę o niepodległość i potem w walkę o obronę polskiej niepodległości. Wymieniał pokolenia polskich Żydów – od Berka Joselewicza aż po żołnierzy armii Andersa. Zwracał się wtedy nawet do potomków polskich Żydów, którzy walczyli razem z armią Andersa, a później w dzisiejszym Izraelu rozpoczęli budowę swojego państwa. W ten sposób pan prezydent przypomniał historię walki o naszą i ich wolność.

Należy też odnotować wystąpienie prezydenta w 70. rocznicę pogromu kieleckiego. Politycy, zwłaszcza związani z prawicą, unikali jak ognia tego tematu, twierdząc, że był to to rodzaj komunistycznej prowokacji i że nie można temu incydentowi przypisywać większej rangi, niż na to zasługuje. Czy stwierdzenie przez prezydenta, że ci, którzy w tym pogromie uczestniczyli, wykluczyli się ze wspólnoty polskości, wymagało odwagi?

Pan prezydent przybył do Kielc, żeby oddać cześć ofiarom tragedii. Bo to było dramatyczne wydarzenie w naszej historii. Prezydent oddał hołd ofiarom na miejscowym cmentarzu, a następnie wygłosił słowa nawiązujące do wizji Polski, która jest wizją współistnienia. Ci, którzy popełnili tę zbrodnię, sami wyłączyli się z tej wizji polskości. Ważny jest oczywiście kontekst. To był moment, w którym zaprowadzano nowy porządek, władze komunistyczne sfałszowały referendum i trwała walka z podziemiem niepodległościowym. Ta tragedia była tragedią na Polsce, stworzyła fatalny obraz Polski.

I tego kontekstu nie można pomijać.

Zgadza się. Natomiast jest jeszcze wymiar ludzki i w tym świetle należy potępić zbrodniarzy. Prezydent właśnie to zrobił.

Trzeciego maja, w trakcie uroczystości na cześć uchwalania Konstytucji 3 maja, Andrzej Duda powiedział: „Potrzebujemy nowej Konstytucji”, a ci, którzy są jego przeciwnikami, powiedzieli natychmiast: „Niech prezydent przestrzega tej Konstytucji, którą mamy dzisiaj”. Nawet w środowisku partii rządzącej ta propozycja, mam wrażenie, została odebrana z pewnym dystansem. Co prezydent w istocie miał na myśli?

Prezydent wyraźnie wtedy wypowiedział: Polska i Polacy zasługują na nową Konstytucję, bo dyskusja, która trwa niemal od samego początku obowiązywania obecnej Konstytucji, czyli od 1997 roku, jest pełna emocji. Sama Konstytucja była przyjmowana w atmosferze dyskusji, sporu, pewnego nawet konfliktu i po 20 latach jej obowiązywania widać nie tylko jej braki, ale też to, że była tworzona w innej epoce.

Dało się to dostrzec w dyskusji z ostatnich dni na temat tego, czy prezydent Duda miał prawo zastosować akt łaski wobec Mariusza Kamińskiego. To pokazało, jak nieprecyzyjna jest Konstytucja, skoro jej komentatorzy i interpretatorzy nie potrafią uzgodnić jednolitego stanowiska.

Oczywiście, to może być kolejny przykład na to, że potrzebna jest zmiana. Prezydent wskazywał też na kwestie kompetencyjne. To jest ważny obszar, który wymaga doprecyzowania – rozdzielenia kompetencji rady ministrów i prezydenta. Ale też ważnym argumentem jest nasza obecność w Unii Europejskiej i w Pakcie Północnoatlantyckim. Konstytucja była przyjmowana w momencie, w którym Polska znajdowała się w zupełnie innej sytuacji historycznej. Już pomijam, że w Konstytucji mogą znaleźć się istotne zapisy, które dotyczą obszaru wolności obywatelskich czy praw socjalnych.

Jest jeszcze jedna istotna rzecz, mianowicie będziemy obchodzić stulecie odzyskania niepodległości, a w polityce potrzebne są symbole. Właśnie przyszły rok może być symbolem tego, że Polska wyszła z postkomunizmu. Polska po ’89 roku odzyskuje wolność, a w ’97 uchwalana jest Konstytucja przez rządzącą większość, wywodzącą się z partii postkomunistycznej. Ta Konstytucja na dodatek jest pewną hybrydą, ponieważ prace nad nią rozpoczęły się jeszcze za czasów prezydentury Lecha Wałęsy, który walczył o uprawnienia dla głowy państwa.

I zapisy tej Konstytucji miały chronić polską demokrację przed Lechem Wałęsą – tak sobie wyobrażali następcy.

Tak, a Konstytucja została uchwalona, kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, i ostatecznie doszło do tego, że Konstytucja nie określa precyzyjnie, czy mamy system prezydencki, czy parlamentarno-gabinetowy.

Czy prezydent wierzy, że takich zmian da się dokonać? Czy możliwe jest uzyskanie tej energii społecznej, dzięki której w 2015 roku Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie, choć niewielu uważało, że jest to możliwe.

Nie porównywałbym ze sobą tych dwóch wydarzeń. Kampania prezydencka miała charakter przedsięwzięcia całego obozu politycznego, a referendum jest zaproszeniem dla wszystkich Polaków.

Tyle że niektórzy nie chcą o tym rozmawiać. Druga strona politycznego sporu mówi: „Nie ma o czym gadać, Konstytucja jest świetna”.

I można tę opinię potraktować jako głos w dyskusji, jako głos zwolenników zachowania status quo. Z drugiej strony to wiele mówi o obecnej sytuacji politycznej w Polsce, o tym, że mamy w istocie do czynienia z „opozycją totalną”, czyli taką, która walczy ze wszystkim, co zaproponuje prezydent. Tymczasem prezydent proponuje coś innego: właśnie wyjście poza walkę obozów politycznych, przeprowadzenie referendum ustrojowego, które pozwoli na oddanie głosu wszystkim Polakom.

Chciałem zapytać jeszcze o wątek podróży zagranicznych. To niewdzięczny kawałek polityki, bo słabo zauważalny przez media. Co mamy do wygrania w relacjach międzynarodowych, jeśli chodzi o budowanie pozycji Polski?

Ja przede wszystkim bardzo żałuję, że przeciwnicy polityczni czynią polem konfliktu nawet ten obszar, który powinien być miejscem bliskiej współpracy. Mam na myśli wielki sukces Polski, jakim był fakt głosowania 190 państw za niestałym członkostwem Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Dzięki temu w 2018 roku będziemy zabierać głos w kluczowych sprawach w zakresie bezpieczeństwa na świecie, ale sukces ten jest podważany i umniejszany przez opozycję. Niestety zauważam, że przeciwnicy polityczni tak samo traktują niemal każdą wizytę pana prezydenta.

Jednym z celów dyplomacji gospodarczej jest promowanie polskich firm, polskich marek, polskich produktów. Początki tej polityki sięgają 2015 roku i wizyty prezydenta w Chinach. Wtedy spotkanie 16 + 1, czyli krajów Europy Środkowej i Wschodniej w Chinach, było pierwszym sygnałem promocji Polski w obszarze działalności gospodarczej i przedsiębiorczości. Podobnych wizyt, nakierowanych właśnie na promocję gospodarczą, w ostatnim czasie było kilka – choćby w Meksyku, w Afryce...

W Etiopii – gdzie prezydent odwiedził fabrykę Ursusa.

Tak. I w tym obszarze swojej działalności prezydent odnosi znaczące sukcesy. Zeszłoroczny szczyt NATO czy głosowanie w Radzie Bezpieczeństwa to efekt wielu podróży, wielu spotkań i rozmów międzynarodowych. Widać, że pozycja Polski wbrew opiniom przeciwników politycznych nie ma nic wspólnego z izolacją, wręcz odwrotnie – Polska jest aktywnym graczem, kształtuje politykę europejską i zajmuje znaczące miejsce w międzynarodowej polityce.

A kto wygra wybory w 2020 roku?

Panie redaktorze, prezydent jest człowiekiem niezwykle pracowitym i jestem przekonany, że Polacy będą bardzo wysoko oceniać prezydenturę Andrzeja Dudy. Nie mam żadnych wątpliwości, że te pięć lat będzie bardzo udanych dla Polski.

Wojciech Kolarski, podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta, był gościem Radia Kraków. Bardzo dziękuję za to spotkanie.

Dziękuję panu, dziękuję państwu.

50%
50%