|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jerzy Fedorowicz w Radiu Kraków: Kiedy wchodzę na scenę, chcę jej tylko dla siebie

Jerzy Fedorowicz - aktor, reżyser, wieloletni dyrektor Teatru Ludowego w Krakowie, a obecnie senator Platformy Obywatelskiej, był gościem Macieja Zdziarskiego w audycji "Oko w oko" w poniedziałek, 8 maja. Naszego gościa prosiliśmy, aby wytłumaczył, dlaczego mówi się o nim, że jest lodołamaczem. Rozmawialiśmy też o ważnych momentach w jego życiu: od występów na deskach Teatru Starego, poprzez Teatr Ludowy, którego J. Fedorowicz był dyrektorem od 1989 do 2005 roku, aż po decyzję o wejściu w świat polityki.

Posłuchaj rozmowy

Fot. Marek Lasyk

W teatrze zawsze powtarzano: trzeba przełamać te lody pomiędzy widownią a sceną, więc najlepiej, żeby to Fedor zaczynał - wspomina swój czas pracy na scenie Jerzy Fedorowicz i tłumaczy, że właśnie z tego powodu właśnie taki tytuł - "Lodołamacz Fedor" nosi wydany ostatnio wywiad-rzeka z nim. - Pycha, która mi towarzyszy sprawia, że kiedy wychodzę na scenę, to chcę, żeby ona była tylko dla mnie. Mam łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi i zostało to wielokrotnie wykorzystane w czasie mojej pracy teatralnej - dodaje.

Mój czas w Teatrze Starym pokazuje, że miałem wiele szczęścia ale i pecha - wspomina Jerzy Fedorowicz. - Szczęścia, bo miałem okazję grać chociażby u Konrada Swinarskiego. Pecha natomiast, bo miałem tak dobrych kumpli, że nie mogłem załapać się do tych wielkich ról. Kiedy Jerzy Trela, najbliższy mi człowiek na roku, dostał rolę Gustawa-Konrada, to ja już nie miałem się na co załapać. Ale trzeba przyznać - on dostał tę rolę słusznie. Był dojrzały, był po prostu najlepszy z nas - dodaje.

Jak wspomina, większość ludzi, z którymi grał w zespole Starego Teatru, to byli ludzie naznaczeni wielkim talentem i odpowiedzialnością. - Radziwiłłowicz, Trela, Stuhr, Nowicki, Bińczycki, Walczewski, Pszoniak, Anna Polony czy Ania Dymna - byliśmy także zespołem przyjaciół. Nasze spotkania w SPATIF-ie to był moment na odprężenie po przedstawieniach - dodaje. Jerzy Fedorowicz wspomina także, jak rozwiązana była kwestia regulowania rachunków. - Płacił ten, kto miał kasę. A że najwięcej miał wtedy Bińczycki, bo grał wtedy w "Nocach i Dniach", więc najczęściej płacił głównie on - śmieje się Jerzy Fedorowicz.

Wiele miejsca w rozmowie Jerzy Fedorowicz poświęcił Teatrowi Ludowemu. - W 1989 roku dostałem od losu prezent, który zaważył na całym moim późniejszym życiu - miasto chciało, żebym był dyrektorem Ludowego - wspomina. - Moim zdaniem w tej sprawie przeważyła opinia Jurka Treli. On się do tego nie chce przyznać, bo to jest człowiek skromny ale ja mam swoje wejścia i wiem, że bez Treli nie byłbym dyrektorem - dodaje. Jak mówi, premiera "Człowieka z marmuru" - pierwszego spektaklu na deskach Teatru Ludowego wystawianego w okresie jego dyrektorowania - odbywała się w bardzo szczególnym momencie. - Andrzej Wajda pozwolił użyć scenariusza swojego filmu, Joasia Olczak-Ronikier przygotowała scenariusz, a Krzysztof Orzechowski z moją żoną oprawili to scenicznie - wspomina. - W tym spektaklu dziękowaliśmy ludziom Nowej Huty za wolność. To był prawdziwy sukces ale pomogła nam też określona sytuacja polityczna. Premiera spektaklu odbywała się, gdy w Nowej Hucie zwalano pomnik wodza rewolucji Lenina. Z całego świata przyjechali wtedy dziennikarze, żeby oglądać te przemiany - wspomina.

Jerzy Fedorowicz opowiadał też o kulisach swojego wyborczego pojedynku o fotel senatora, w którym w 2015 r. starł z Mieczysławem Gilem - jedną z legend solidarnościowej opozycji demokratycznej. - Było to dla mnie tym trudniejsze doświadczenie, że Mietek był moim zwierzchnikiem w czasach Solidarności, kiedy ja odpowiadałem za organizację uroczystości przy okazji Święta 3 Maja czy 11 listopada w 1981 roku - wspominał. - Mówiłem Mietkowi, zresztą nawet tutaj w Radiu Kraków, że to jest błąd, że on kandyduje, bo moim przeciwnikiem miał być kto inny, i mniejsza już o nazwiska, ale się wycofał. Potem pojawiły się prasowe nagłówki, że ikona Solidarności Mieczysław Gil walczy z Jerzym Fedorowiczem, legendą Nowej Huty. Ale tak to już przecież jest, że ktoś z nas musiał ten pojedynek wygrać, a ktoś inny - przegrać - wspomina Jerzy Fedorowicz.

32%
68%