|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

"Pamiętnik pocztowca" Jana Wosika - ujawniony po 59 latach

Autor tego niezwykłego pamiętnika, urodził się 27 sierpnia 1885 roku w Zalesiu, pow. Chrzanów, woj. krakowskie. Był jednym z dwóch synów Wojciecha Wosika - robotnika zatrudnionego w miejscowych kamieniołomach. Matka była córką nauczyciela szkoły ludowej w Zalasach - Wawrzyńca Dudziewicza.

Pamiętnik Józefa Wosika


Gdy ma dwa lata umiera ojciec, ale matka jakoś sobie radzi i posyła Józefa do miejscowej szkoły, gdzie kończy pierwsze pięć klas. Sytuacja rodziny jednak pogarsza się i Józek zostaje oddany na służbę do księdza prałata Wincentego Smoczyńskiego w Tenczynku, jako chłopiec do posług kościelnych i pocztowych.

Mając lat piętnaście matka oddaje go na trzy lata "do praktyki stolarskiej w Krakowie przy ulicy Długiej 7, do majstra Wincentego Burzyńskiego . Ucząc się - napisze Józef w pamiętniku - chodziłem do szkoły przemysłowej przy placu Matejki". W pracy nawiązuje pierwsze kontakty z PPS, za co zresztą "wylatuje" z zakładu.

Nim wstąpi do teatru, przez rok pracować będzie jako laborant w aptece pod Barankiem na Małym Rynku... Przygoda z teatrem to praca w charakterze rekwizytora , a potem aktora w teatrze"ludowym" przy ulicy Krowoderskiej, potem w teatrze Powszechnym przy Starowiślnej, a potem ponownie w Ludowym przy Rajskiej 12, także kursy w szkole dramatycznej przy Św. Anny 12... W tym czasie Józef Wosik należy już do Polskiej Partii Socjalistycznej , do chóru robotniczego i młodzieżowego, a także do drużyny strzeleckiej.

Rok 1906 jest początkiem wojskowej kariery Wosika. Najpierw służy w 13. Pułku Piechoty (wojska austriackiego) razem z nim weźmie udział w aneksji Bośni i Hercegowiny. Wraca do Krakowa w 1909 roku i zaczyna pracę w Urzędzie Poczty Głównej, ale w 1914 roku zostaje powołany ponownie do wojska. Bierze udział w bitwach pod Kraśnikiem, Lublinem, Rozwadowem, Buczaczem. Dwa razy jest ranny. W 1917 roku zostaje reklamowany z wojska do służby pocztowej, w której pozostanie aż do emerytury w 1948 roku.

Dwudziestolecie międzywojenne wypełnia mu praca na poczcie nie tylko krakowskiej, bowiem Wosik czynnie zaangażowany w działalność partyjną PPS , przenoszony jest z urzędu do urzędu. Rok 1939 zastaje go w Szczawnicy Zdroju.

Okres okupacji spędza Józef Wosik w Krakowie. " To był rok 1940 lub 1941 - pisze w pamiętniku pocztowiec - do pracy na pocztę się nie zgłaszałem, gdyż wielu kolegów nie chciało pracować dla okupanta. Wreszcie ukazały się ogłoszenia wroga, że kto się nie zgłosi do pracy z pocztowców, będzie wywieziony do Niemiec na roboty. Także przysyłali imienne wezwania do pracy, ja też takie otrzymałem i zgłosiłem się na pocztę, gdzie dostałem przydział pracy na sali listonoszy, co mnie bardzo odpowiadało, gdyż było tam większe skupienie ludzi, ale też [było] niebezpiecznie, ponieważ wielu przeszło na stronę okupanta, więc jako były prezes PPS-u pocztowców, bałem się zdrady...".

Wkrótce Wosik wstępuje w szeregi AK, niebawem też dostaje polecenie - jak pisze w pamiętniku by "organizować oddziały Armii Krajowej Pocztowców". "Ponadto - wspomina - zorganizowałem placówkę, która miała za zadanie wyłapywanie listów pisanych do gestapo i do policji przez nieznanych Polaków oskarżając[ych] o różne rzeczy jak radio, broń itp. [...] Podczas okupacji wyłapano i zniszczono 315 listów i kartek, przez co uratowanych zostało paręset ofiar. Pisma były anonimowe pisane na Polaków i Żydów...".

W 1945 roku zaraz po "wyzwoleniu" wraca do pracy na Poczcie ."Znosiliśmy urządzenia z różnych budynków i Urząd w parę dni był już uruchomiony".

Bardzo szybko reaktywuje także prowadzoną przez siebie jeszcze przed wojną orkiestrę pocztową . "Orkiestra nasza - pisze w pamiętniku - wzięła udział jako pierwsza po wyzwoleniu, a społeczeństwo krakowskie przy wystąpieniach pocztowców obsypywało nas kwiatami. Były to pierwsze owoce mojej pracy, którą tak kochałem. Nie tylko moje to zasługi, a [także] tych kolegów, którzy ze mną pracowali. Cześć im!".

Kolejny rok początkowo, mija Wosikowi na wytężonej pracy. Angażuje się także w działaność PPS, tworząc pocztowy oddział partii... W grudniu zostaje aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa pod zarzutem utrzymywania kontaktów z oddziałem "Ognia", ale także organizacji pochodu pocztowców 3 maja 1946... Przechodzi brutalne śledztwo w ubeckiej katowni przy Pl. Inwalidów, po czym zostaje przewieziony do więzienia przy ul. Montelupich. Podczas rozprawy w dn. 22 marca 1947 roku prowadzonej przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie postępowanie na mocy amnestii z lutego 1947 zostaje umorzone, a Wosik wychodzi na wolność.

W 1993 roku na wniosek syna, Kazimierza, Sąd Wojewódzki w Krakowie unieważnił wyrok [także jego umorzenia] bowiem uznał, że "represjonowanie Wosika było wynikiem jego działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego".

Po wyjściu z więzienia wraca do domu, a 24 marca zgłasza się do pracy w Urzędzie pocztowym... W kwietniu zostaje ponownie aresztowany przez UB: "po czterech dniach i podpisaniu oświadczenia, że nie będę o tym nikomu mówił uwolniono mnie i wróciłem do pracy". Rok później zostaje zmuszony do przejścia na emeryturę. Pracuje jako magazynier w przedsiębiorstwie budowlanym PPB, potem ZBM - ulica Stalina 3 (dziś Westerplatte), potem przy budowie poligrafii Wielopole 4 i na Wawelu przy wznoszeniu nowego budynku obok Baszty Złodziejskiej. W chwili, gdy kończył pisanie pamiętnika pracował "w spółdzielni pracy "Dozór" jako strażnik, gdyż jak wyzna w pamiętniku "z emerytury wyżyć nie mogę, a mam na utrzymaniu rodzinę, a będąc przy tym ciężko chory i osłabiony muszę pracować".

Józef Wosik zmarł w Krakowie , niespełna rok po napisaniu "Pamiętnika" - 18 czerwca 1954 roku.

Losami ojca zainteresował się Kazimierz, jego syn, a później wnuk Krzysztof, który, jeszcze jako uczeń gimnazjalny przepisał rękopis dziadka.... Minęły kolejne lata... i Kazimierz Wosik postanowił zainteresować się wspomnieniami swojego ojca - pocztowca, autorkę programu, przekazując jej pamiętnik i udzielając wraz z Krzysztofem wyjaśnień dotyczących okoliczności jego powstania.

[

 

Posłuchaj:  

 

]

Pamiętnik Pocztowca Józefa Wosika , jest niewątpliwie dokumentem bardzo cennym, jednym z niewielu dotyczących pracy Poczty Polskiej w okresie przedwojennym w Małopolsce, a także działalności konspiracyjnej pocztowców podczas okupacji niemieckiej w Krakowie czy tragicznych powojennych losów niektórych z nich.

Z pewnością dokument wymaga uściślenia wielu podawanych w nim faktów, analizy przedstawionych wydarzeń czy rozszyfrowania pseudonimów konspiracyjnych...
- Szczególnie cenne dla historyków mogą okazać się wspomnienia dotyczące prawie w ogóle nie zbadanej i nieopisanej przez badaczy działalności pocztowców krakowskich w czasie okupacji niemieckiej - uważa Grzegorz Jeżowski z oddziału Muzeum Historycznego m. Krakowa przy ul. Pomorskiej. Pamiętnik może zatem stać się niezmiernie cennym źródłem dla historyków , może wzbogacić naszą wiedzę o dawnym Krakowie.

Autorka programu liczy także, że dzięki współpracy z krakowskim Muzeum uda się doprowadzić do jego opublikowania...

[

 

Posłuchaj:  

 

]

Czekamy także na reakcje Krakowian na ten wyjątkowy Pamiętnik, czekamy na wspomnienia o Józefie Wosiku, o działalności konspiracyjnej krakowskich pocztowców i o działalności Poczty Polskiej w pierwszych powojennych latach...Być może w domowych archiwach znajdują się materiały, które historie krakowskiego pocztowca uzupełnią, wzbogacą..

Będziemy wracać do " Pamiętnika Pocztowca ", prześledzimy przedwojenne losy Józefa Wosika, opowiemy także o jego dramatycznych przeżyciach na przełomie 1946/1947 roku... po aresztowaniu przez Urząd Bezpieczeństwa.

Wszelkie materiały sugestie, relacje także archiwalia, zdjęcia i dokumenty dotyczące tamtych lat przesyłać można na adres:

Jolanta Drużyńska
Radio Kraków
30-007 Krakow
Al. Słowackiego 22 - z dopiskiem "Pamiętnik Pocztowca" lub na adres mailowy: jolanta.druzynska@radiokrakow.pl

0%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 1

pol

Wtorek, 10 czerwca 2014, 14:19

pocztowiec Ludwik Danielak

Ludwik Danielak - syn Walentego Danielaka - ur. 24.07.1909 r. w Lewkowie k. Ostrowa Wielkopolskiego. Chrzest 26.07.1909 r. Prawdopodobnie Zimą 1925 r. zamieszkał wraz z rodziną w Zdunach (- wcześniej mieszkali w Lewkowie), skąd od 1930r. dojeżdżał do Krotoszyna, bowiem pracował jako asystent na Poczcie Polskiej, a żona Anna dojeżdżała do pracy w Miliczu (była księgową). Po ukończeniu szkoły podstawowej w Lewkowie kontynuował naukę na krótko w Gimnazjum w Ostrowie Wlkp. Maturę zdał w 1928 roku. Był wyśmienitym szachistą, o czym świadczą nagrody i dyplomy z turniejów szachowych o tytuł Giermka Szachowego. We wrześniu 1928 r. został powołany do zasadniczej służby wojskowej w 56 pp wlkp. w Krotoszynie. W latach 1936 i 1939 odbył ćwiczenia wojskowe z łączności. Pod koniec 1936 roku zamieszkał z rodziną w Krotoszynie. Miał dwoje dzieci. Był jednym z prekursorów organizacji harcerstwa w powiecie krotoszyńskim 1 września 1939 roku rozpoczął swój szlak wojenny wsiadając (ok. 15.00) do specjalnego pociągu ewakuacyjnego w Krotoszynie, zabierając ze sobą rodzinę ( ewakuacja pracowników poczty, kolejarzy i rezerwistów była obowiązkowa, a rodzin nie). Po odjeździe pociągu ewakuacyjnego specjalnie przygotowane pociągi zrywały tory na trasie do Koźmina i w kierunku Ostrowa, aby utrudnić transport kolejowy wojsk hitlerowskich. Wcześniej Pociąg Pancerny "Poznańczyk" Ostrzelał z rejonu Konarzewa okolice Cieszkowa i Chachalni, gdzie walki toczył 56 pp wlkp ze 138 pp Lanwehry. W tym czasie trwały ostatnie odprawy w budynku Poczty Polskiej, a potem Ludwik przygotowywał się już tylko do ewakuacji i realizacji zadań - zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza. Po drodze odbierał przesyłki pocztowe a kiedy w Jarocinie minął ich pędzący pociąg pancerny "Poznańczyk" zaczął sie niepokoić. Ludwik przeżył ciężkie bombardowanie pociągu w Kole (2.09.1939) oraz bombardowanie w Kutnie (5.09.1939), a potem w okolicy Ozorkowa - 06.09. 1939r. Jeszcze będąc w Kutnie, rozważał możliwość skierowania rodziny do Włocławka, gdzie mieszkała część rodziny Danielaków (relacja siostry Ewy Marciniak), jednak nie było to już możliwe z powodu blokad i zatorów na drogach. W związku z tym zdecydował sie pojechać razem z kolejarzami bardziej na południe - w rejon Ozorkowa a stamtąd do ich "bazy" w Modlnej. W tym czasie realizował zadania kurierskie oraz obserwacyjne, związane z dozorowaniem przestrzeni powietrznej. Likwidował także małe stacje telefoniczne - od Ozorkowa i łącza na trasie marszu do Modlnej, aby utrudnić Niemcom łączność i działania rozpoznawcze. Przekazywał też przesyłki kurierskie. Od 6.09.1939 roku wieczorem po dotarciu do Ozorkowa podróżuje wraz z rodziną furmanką. W godzinach porannych 7 września w wyniku prowadzonego przez Niemców intensywnego ostrzału i rozpoznania - nie zdjąwszy munduru, żegna się z rodziną i próbuje się przedostać do polskiego wojska. Poległ 07.09. 1939 r. w rejonie m. Modlna w wyniku postrzału, wykonując do końca swoje zadania służbowe. Było to bezpośrednio przed bitwą nad Bzurą, do której trwało własnie rozpoznanie z obydwu stron walczących. Okoliczności śmierci: pole przydrożne w Modlnej k. Ozorkowa (rozstrzelany przez żołnierzy rozpoznania 31pp niemieckiej – 24 DP „saksońskiej”), czołgał się ok. 200m z różańcem w ręce. Do końca wykonywał swoje zadania, nie zdjął munduru, kiedy niemal wszyscy rzucali je do rowów (pocztowcy kolejarze, żołnierze). Dzięki temu został pochowany w odrębnej kwaterze, a nie w mogile zbiorowej. Pochowała go mieszkanka Modlnej, która ofiarowała mu własne prześcieradło, a na pamiątkę zabrała różaniec – relacja córki Krystyny. W 1958 roku ekshumowany i pochowany w Zdunach k. Krotoszyna. Ludwik Danielak był świadkiem bombardowań w Kole i Kutnie. Podróżował pociągiem ewakuacyjnym z Krotoszyna. Towarzyszyła mu rodzina.

Odpowiedz