|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Konflikty polsko-czeskie w XX wieku

Czy rzeczywiście Polacy powinni wstydzić się za Zaolzie? A może Czesi za mord polskich legionistów pod Stonawą w 1919 r.? Relacje polsko-czeskie: tragiczne, skomplikowane i krwawe w większości celowo lub wstydliwie przemilczane. O dziejach polsko-czeskich konfliktów w historycznym wydaniu Koła kultury 15 marca Jolanta Drużyńska rozmawiała z Michałem Przeperskim, związanym z Instytutem PAN w Warszawie i IPN. Historyk specjalizuje się w dziejach politycznych XX wieku. Jest autorem m in. książki "Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku".

J. Drużyńska rozmawia z M. Przeperskim

IKC/NAC - Zaolzie 1938 r - wkroczenie wojsk polskich do Jabłonkowa

Konflikty polsko - czeskie zaznaczały się wyraźnie jeszcze w czasie trwania Cesarstwa Austriackiego a potem Monarchii Austro - Węgierskiej. Próby łagodzenia wewnątrz monarchii konfliktów narodowościowych, rozbudzonych Wiosną Ludów, przyznanie narodom imperium autonomii politycznej i kulturowej m.in Polakom galicyjskim, czy Czechom nie zapobiegły rozpadowi monarchii. Na przełomie XIX i XX wieku Polaków i Czechów łączyła wspólnota interesów. Oba narody miały wspólnych przeciwników, a walcząc z tymi samymi mocarstwami marzyły - jak pisze M. Przeperski - o wolności, "która kojarzyła się jednoznacznie z odbudowaniem państwa narodowego (...). Istniały też pewne tradycje dawnego współdziałania, które mogły stanowić historyczną podstawę do realnej współpracy w obecnych czasach". Ale perspektywa odegrania roli w "wielkiej polityce", próba odzyskania przez oba narody niezależności to jedna strona wzajemnych relacji z drugiej strony stała rywalizacja o wpływy, która zaogniała sytuację na terenach pogranicznych Śląska Cieszyńskiego.

Walka o przynależność tego terytorium do odzyskującej suwerenność po I wojnie światowej Rzeczypospolitej i powstałej w 1918 roku Czechosłowacji była ostra i bezkompromisowa. Nie było w niej miejsca na sentymenty, racjonalne argumenty czy zdrowy rozsądek...

 

100%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 7

Daniel

Środa, 22 marca 2017, 23:08

@fantyk prawdy

Z argumentem historycznym ostrożnie: "W 1327r. księstwo cieszyńskie , po złożeniu hołdu lennego królowi Czech Janowi Luksemburskiemu przez księcia Kazimierza I, weszło w skład krajów Korony Czeskiej, stając się częścią państwa czeskiego. (prof. Idzi Panic, Uwagi o stosunkach językowych na Śląsku Cieszyńskim w czasach nowożytnych." [w:] Rycerze, Wędrowcy, Kacerze. Studia z historii średniowiecznej i wczesnonowożytnej Europy Środkowej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jana Kochanowskiego , Kielce 2013.)

Odpowiedz

Daniel

Środa, 22 marca 2017, 22:57

@Torpex

Trzeba ciągle przypominać, że wojna polsko-czeska o Śl. Cieszyński to koniec stycznia 1919r. (23-30.01.) a wojna z bolszewikami zaczęła się dopiero w połowie lutego 1919r.

Odpowiedz

Daniel

Środa, 22 marca 2017, 22:36

Ta książka to wyjątkowo nieudany debiut p. Przeperskiego. O tym, że w swojej narracji nie miał nawet małej szansy zbliżyć się do obiektywnego ocenienia wzajemnych relacji świadczą jednoznacznie już proporcje w doborze źródeł i literatury, którą znajdziemy w bibliografii. Na ponad 340 pozycji tylko około 40 (10-12%), to publikacje czeskich autorów, (w j.czeskim lub z niego przetłumaczone) – dysproporcja 9:1. Co więcej obawiam się, że p. Przeperski i tak nie zna j.czeskiego... Nie miał więc możliwości poznać (nie chciał poznać?) tzw. "drugiej strony medalu", czeskich relacji dot., przebiegu konfliktu na Śląsku Cieszyńskim, ich oceny polskich działań itd. Automatycznie oznacza to jednostronność i brak choćby próby możliwie obiektywnego spojrzenia na polsko-czeskie relacje w XX wieku. Wskazując choć kilka najpoważniejszych błędów zwracam uwagę na: • praktyczne pominiecie ruchu Ślązakowców i ich przywódcy Józefa Kożdonia, ( zaledwie 3 krótkie akapity s.54-55 i jedno zdanie na s. 243 ). Zmarginalizowanie w książce tego ruchu, który wygrywał wybory samorządowe na Śląsku Cieszyńskim już przed I wojna światowa, w kluczowych latach sporu polsko-czeskiego 1918-1920 był jednym z ważnych jego podmiotów, świadczy o kompletnym niezrozumieniu różnorodności Śląska Cieszyńskiego. Pominięcie tego fenomenu zafałszowuje obraz stosunków i konfliktów narodowych na Śląsku Cieszyńskim w I połowie XX wieku. • Autor pisze o aresztowanych polskich działaczach na terenach zajmowanych przez czeskie wojska (np. s. 173,180) - ale nie mamy ani śladu informacji o podobnych polskich działaniach np. internowaniu kilkuset Czechów i Ślązakowców, przewiezieniu ich do „obozu”/miejsca internowania w Dąbiu pod Krakowem? Czy też uwięzieniu ww. Kożdonia już w listopadzie 1918r. • Wg autora miedzy 27-29 stycznia 1919 na froncie trwały jedynie drobne walki, starcia pojedynczych patroli i strzelaniny na niewielka skalę – co jest kłamstwem ponieważ 29 stycznia 1919 r. od rana do wieczora trwały uporczywe i ciężkie walki m.in. o most w Drogomyślu, z użyciem artylerii i pociągów pancernych użytych z obu stron (np. "Polsko Czechosłowackie walki o Śląsk Cieszyński w styczniu 1919 roku" Piotr Kołakowski [w:] Słupskie Studia Historyczne nr 18 rok 2012 s.12 ). • Autor wbrew podstawowym zasadom warsztatu pracy historyka, wybiera najbardziej drastyczne opisy zbrodni czeskich nie zadając sobie nawet minimalnego trudu, żeby je zweryfikować. Wydawało by się, że podchodząc do zagadnienia, które jest jedną z najgłębszych ran w historii tego konfliktu – p. Przeperski powinien wykazać się max. starannością w doborze źródeł i ich krytyce. Tymczasem właśnie przy opisie zbrodni w Stonawie (s.179) autor popełnia błąd za błędem. Najpierw jako opis zbrodni w Stonawie podaje błędnie źródłowy opis dot. walk o dworzec w Zebrzydowicach [z "Białej księgi zbrodni popełnionych w dniach 23 – 29.01.1919 roku na Śląsku Cieszyńskim przez wojska ppłk. Josefa Šnejdárka.” [APC 14/3/62 Dok. 11]. Zresztą nawet tych błędnie przytoczonych relacji nie potrafił/nie chciał(?) poddać elementarnej krytyce źródła tzn. bezrefleksyjnie powtarza relację o wymordowaniu 23 jeńców polskich (z pośród 30 obrońców dworca), choć na cmentarzu w Zebrzydowicach pochowano tylko 7 polskich żołnierzy. Biorąc pod uwagę że ww. "Biała księga..." jest niewielką publikacją, wręcz broszurą trudno nie odnieść wrażenia że autor bardzo niechlujnie pracował z częścią bibliografii... • Autor epatuje relacjami dot. bestialstwa czeskich żołnierzy popełnianych Stonawie na polskich żołnierzach np. „…roztrzaskiwania głów ciosami kolb, bądź też strzałami z bliskiej odległości wśród krzyków pogardy i nienawiści…” Tymczasem na dostępnych w internecie zdjęciach (po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła: Zbrodnia w Stonawie) widzimy zwłoki tych żołnierzy wykonanych tuż przed ich pochowaniem, widać głowy i twarze większości z nich i żadna nie nosi śladów roztrzaskania strzałem z bliska lub zmiażdżenia uderzeniami kolby. • Kolejny przykład braku rzetelności i podawania półprawd (s.180): „W Karwinie 24 stycznia czechosłowaccy żołnierze zakatowali na śmierć dwóch górników….” I znowu p. Przeperski nie podjął minimalnego przecież wysiłku - jakim było porównanie relacji przytoczonych w "Białej księdze....” gdzie może zauważyłby relacje dot. tego właśnie zdarzenia: [APC 14/3/62 Dok. 11] – w której ci 2 górnicy/nieumundurowani cywile, biorą udział w walce z bronią w ręku - strzelają do czeskich umundurowanych żołnierzy, a jeden z nich ginie w walce... • Przy opisach brutalności i zbrodni żołnierzy czeskich – brak minimalnego obiektywizmu. Wprawdzie autor pisze (s.179), że czescy żołnierze złamali swoim zachowaniem „dobry obyczaj wojenny i prawa międzynarodowe” – ale ponownie zafałszowując fakty historyczne nie wyjaśnia, że w walkach po naszej stronie, wzięło udział ponad 600 nieumundurowanych cywilów, członków milicji i osób postronnych ( nawet kilkunastoletnich dzieci), którym w pierwszym dniu czeskiego ataku rozdano broń. Jak według „obyczaju wojskowego” wszystkie ówczesne armie (również polska) postępowały z nieumundurowanymi cywilami, których złapano z bronią w ręku? Mam nadzieję, że p. Przepierski wie, że zachowanie czeskich żołnierzy w niczym nie odbiegało od ówczesnego „obyczaju wojennego”. O braku rzetelności w przygotowaniu tej książki świadczy dobitnie to, że nie brakuje w zebranych relacjach dobrze udokumentowanych, wiarygodnych czeskich zbrodni wojennych na nieuzbrojonych cywilach – tym bardziej trudno zrozumieć taką „niechlujność” w doborze cytowanych opisów i brak elementarnej krytyki takich źródeł… • Autor pisze na s. 202 o zatrzymywaniu przez Czechów transportów z bronią i amunicją dla Polski walczącej z bolszewikami. Dlaczego w tym kontekście autor nie wspomniał, ważnych dla oceny tych działań faktów historycznych jakim było blokowanie dostawy uzbrojenia i amunicji do Polski w wielu miejscach w Europie: w Austrii, Norwegii, Włoszech, Belgii, Manchesterze, Hamburgu, Berlinie, a nawet w Gdańsku - ale nie na rozkaz rządu czeskiego tylko na wezwanie komunistów i z klasowej solidarności z "pierwszym państwem chłopów i robotników"? Mamy więc znowu półprawdę, podaną w sposób jednoznacznie negatywnie obciążający wyłącznie naszych południowych sąsiadów… • Na s.221 autor stwierdza, że Polska po podpisaniu z Niemcami w styczniu 1934 r. deklaracji o niestosowaniu przemocy „nie miała w zamiarach żadnych agresywnych kroków wobec Pragi…” co jest kłamstwem - już w 1935 rozpoczęto na szeroka skalę działania dywersyjne na terenie Zaolzia, co więcej we wrześniu 1935 powstał tajny komitet K7 - specjalnie powołana organizacja, utworzona przez Odział II Sztabu Głównego z polecenia J. Becka, której celem było organizowanie dywersji i ataków na Czechosłowację w celu odzyskania Zaolzia. Bardzo jaskrawo widać także olbrzymią skalę półprawd i przemilczeń w części dot. Ankesji Zaolzia w 1938: O ile autor bardzo często przytacza i opisuje każdy list, dyplomatyczne działanie Czechów, które w bezpośredni lub pośredni sposób było negatywne dla Polski, to o polskich dyplomatycznych antyczeskich działaniach z roku 1938 r., czytelnicy dowiedzą się niewiele. p. Przeperski dużo pisze o przebiegu kryzysu monachijskiego na linii Niemcy-Czechosłowacja, nawet coś wspomina o dyplomatycznych działaniach i relacjach Polska- Francja/Anglia. Ale ni słowem się nie zająknął o polsko-niemieckiej współpracy ? Czyżby naprawdę nie wiedział, że Polska przynajmniej od stycznia/lutego 1938r w kwestii (anty) czechosłowackiej współpracowała z hitlerowskimi Niemcami (np. prof. Stanisława Żerko "Polska, Niemcy i geneza II wojny" Przegląd Zachodni 2/2009 + Jerzy Tomaszewski "Polska wobec Czechosłowacji w 1938r + Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1938 np. s. 658, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Warszawa 2007). • Choć autor cytuje nam negatywne wypowiedzi o Polakach prezydenta Masaryka i Beneśa - zapomniał jednak wspomnieć o polsko-niemieckich planach i działaniach np. o rozmowie Hitlera z ambasadorem Lipskim 20 września 1938 r. , której treścią było uzgodnienie polityki obu państw wobec Czechosłowacji, ani o stworzeniu zaraz po tym spotkaniu Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk” gen. Bortnowskiego Nie ma ni słowa o 28 września 1938 r. kiedy polscy dyplomaci i urzędnicy hitlerowskiego MSZ (Auswärtiges Amt) z Ernstem von Weizsäckerem na czele wspólnie ustalili plan „rozgraniczenia interesów polskich i niemieckich” na Zaolziu, m.in. przebieg nowej granicy w rejonie Bogumina. (np. M.P. Deszczyński, "Ostatni egzamin….") • Autor z nieznanych przyczyn nie napisał o polskich planach zajęcia nie tylko całego Śląska Cieszyńskiego po rzekę Ostrawicę, ale nawet Morawskiej Ostrawy i Witkowic leżących już na północnych Morawach poza Śląskiem Cieszyńskim (Tomaszewski Jerzy, Projekty polityki polskiej wobec Czechów na Zaolziu po 1 października 1938r + Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1938, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Warszawa 2007) • Co więcej, autor zapomniał przypomnieć, że w tym samym dniu, w którym w Pradze złożono polskie ultimatum z żądaniem niezwłocznego przekazania Zaolzia pod groźbą użycia siły (30.09. 1938 r.), najpierw minister Beck zwrócił się do Niemiec z zapytaniem, czy w razie wybuchu polsko-czechosłowackiego konfliktu zbrojnego Rzesza zajmie wobec Polski życzliwe stanowisko. ... Pozytywną odpowiedź przekazał Lipskiemu osobiście Ribbentrop w południe 1 października. (np. prof. Żerko Polska, „Niemcy i geneza II wojny"...) • Kompletnie zaskakuje brak, bardzo ciekawej przecież informacji o spotkaniu 10 października 1938 r., na moście w Boguminie, gdzie polscy i niemieccy oficerowie, prawili sobie komplementy i ściskali prawice kończąc podział /I rozbiór Czechosłowacji (np. M.P. Deszczyński, Ostatni egzamin….) • Bardzo "oszczędnie" (w stosunku do opisywanych wcześniej czeskich działań antypolskich na Zaolziu) autor pisze o polskich represjach wobec mniejszości czeskiej na anektowanym Zaolziu. Próbuje zafałszowania faktów historycznych, kiedy pisze: (s.318) "Warunki, jakie stworzono Czechom, gdy idzie o rozwój ich szkolnictwa na Zaolziu budziły gorzkie refleksje..." - przy czym stwierdzenie "warunki rozwoju czeskiego szkolnictwa" brzmi kuriozalnie i jest kłamstwem - ponieważ likwidację wszystkich (również tych istniejących przed 1914r.) czeskich szkół, przedszkoli i bibliotek przeprowadzono brutalnie w 3 tygodnie - do końca października 1938r. Zresztą o przeprowadzonych czystkach na anektowanym Zaolziu, w wyniku których do marca 1939r opuścić je musiało ponad 30 tys Czechów (w tym około 20 tys pod bezpośrednim przymusem) autor też zapomniał coś więcej wspomnieć np. o akcji wysiedleń przeprowadzonej wyjątkowo perfidnie w Wigilię 24.12.1938r gdy dano czeskim rodzinom 6 godzin na opuszczenie Polski... • O anty czeskiej terrorystycznej akcji „Łom” autor pisze (s.325) że zaczęła się na początku listopada 1938 – to kolejne kłamstwo - rozpoczęła się już od 22 października 1938 r. a w jej trakcie liczące ponad 600 ludzi (w tym oddelegowani żołnierze i oficerowie wojska polskiego), nieumundurowane oddziały terrorystyczne, kilkadziesiąt razy zbrojnie atakowały terytorium czechosłowackiej Rusi Podkarpackiej. Niestety nawet we wstępie ksiązki p. Przeperski popełnia błędy na poziomie wiedz gimanzjalisty pisząc ahistoryczne bzdury na str. 13 o bitwie pod Grunwaldem: "...podczas gdy garstka husyckich rycerzy wsparła Władysława Jagiełłę przeciw Krzyżakom..." . Co jest podwójnym kłamstwem: ponieważ po stronie polskiej Czesi i Morawianie stanowili większość 3 chorągwi ( Św. Jerzego, podstolego krakowskiego Gniewosza z Dalewic i Jana Jenczykowica). Wielu naszych południowych sąsiadów walczyło także w chorągwi wieluńskiej. Pojedynczy rycerze byli w innych chorągwiach np. w drugiej chorągwi nadwornej gończej, czy w trzeciej chorągwi przybocznej (nadwornej) króla. Oczywiście w 1410 r. nie było jeszcze żadnych „husyckich rycerzy” - o ruchu husycki można mówić dopiero po męczeńskiej śmierci Jana Husa w 1415 r. To zaledwie kilka z pośród wielu kompromitujących błędów. Nie wiem jakie były intencje autora, ale zamiast przełamać stereotypy i pokutujące wzajemne uprzedzenia oparte często na niewiedzy, swoją słabą i pełną błędów publikacją tylko je powtarza i pogłębia.

Odpowiedz

Torpex

Środa, 15 marca 2017, 13:45

Zaolzie było konsekwencją ataku na Polskę w 1919 - wtedy Czesi "odważnie" zaatakowali od tyłu. Nie trzeba przypominac, że w tym czasie Polska toczyła wojnę z bolszewikami. Rok 1968 to nie była Polska inicjatywa, nasi żołnierze wykonywali rozkazy dowódców radzieckich.

Odpowiedz

fantyk prawdy

Środa, 15 marca 2017, 12:22

@Czesi, przepraszamy za PIS

Za to, że Czesi napadli w 1919 roku na ziemie, na których od czasów Chrobrego zamieszkiwali Polacy i że mordowali polskich jeńców (rannych dobijali) to my się mamy wstydzić?

Odpowiedz

Czesi, przepraszamy za PIS

Środa, 15 marca 2017, 11:52

za Zaolzie powinniśmy się wstydzić i Czesi akurat nam tego nie zapomną, jak też 68 roku za bratnia interwencję.

Odpowiedz

Klops

Środa, 15 marca 2017, 11:47

wreszcie mozna o tym mówic i pisać

Odpowiedz